źródło: Świdnickie Wiadomości Kościelne, Rok VII (2010) nr 2 (26), s.
262-269.
KS. TADEUSZ FITYCH
DRUGI MĘCZENNIK ZIEMI KŁODZKIEJ
KALENDARIUM PONAD 35 LAT ŻYCIA
KS. GERHARDA HIRSCHFELDERA (1907-1942)
19 września 2010 r. diecezja Münster (gdzie
decyzją Benedykta XVI odbędą się główne uroczystości beatyfikacyjne), a 10
października młoda diecezja świdnicka (w Kudowie-Czermnej, Bystrzycy
Śląskiej i Długopolu), będą dziękować Bogu Ojcu za dar dojrzałej miłości i
świetlane świadectwo ewangelicznego życia duchowego przewodnika i męczennika
Ziemi Kłodzkiej - błogosławionego księdza Gerharda Hirschfeldera.
Niniejszym rozpoczynamy cykl artykułów, aby przybliżyć naszym czytelnikom
jego postać, wyznawane wartości i treści nauczania.
Gerhard Hirschfelder był mieszkańcem Ziemi Kłodzkiej
„śląskiego Cromlecha - „krainy Pana Boga i Maryi", bogatej m.in. w ponad
5000 obiektów małej architektury sakralnej. Został księdzem w 1932 r., na
krótko przed wyborami do Reichstagu, kiedy to NSDAP przejęła władzę w
Niemczech i wprowadziła totalitarne rządy, a jej przywódcą został Adolf
Hitler (1889-1945).
Jako kapłan przez cały okres dziewięcioletniej posługi,
w kazaniach głoszonych nie tylko dla młodzieży, występował przeciwko
nazizmowi. Co więcej bezpośrednią przyczyną jego aresztowania, bez
jakiegokolwiek wyroku sądowego, stały się jego zdecydowane wypowiedzi
broniące chrześcijańskich wartości i godności, w następstwie profanacji
obiektów małej architektury sakralnej koło Bystrzycy Kłodzkiej.
Niezwykle krótkim był proces duchowego dojrzewania na
ostatnim etapie życia ks. Hirschfeldera. Stanowi go zaledwie dwanaście
miesięcy, najpierw odosobnienia -w więzieniach, a ostatecznie osiem miesięcy
przeżytych w KL Dachau.
Dzieciństwo:
- 17 II 1907 r. - urodzony w Kłodzku, jako
nieślubne dziecko panny Marii Hirschfelder i pana Oswalda Wolffa,
właściciela dużej fabryki i sklepu z tkaninami.
- 19 II 1907 r. - został ochrzczony przez ks.
Bertmanna w kłodzkim kościele pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny
(nadano mu trzy imiona: Gerhard, Franziskus i Johannes). Przy udzielaniu
sakramentu chrztu uczestniczył jedynie ojciec chrzestny - Franziskus
Hirschfelder, mistrz szklarski (najprawdopodobniej był to rodzony brat
Marii), a brakujących świadków zastąpił miejscowy dzwonnik.
- Jako chłopiec Gerhard mieszkał początkowo w
pobliżu kłodzkiego ratusza (współcześnie przy ul. Armii Krajowej 10, a
następnie przy ulicy Wojska Polskiego) i przez cały czas chciał być
księdzem, dlatego najchętniej bawił się w odprawianie mszy, już wtedy
wygłaszał płomienne kazania.
Młodość:
- 1926 r. - matura w humanistycznym
gimnazjum w Kłodzku.
Pozostawał pod wpływem stylu życia członków Federacji Niemieckiej Młodzieży
Katolickiej, do której należał.
Studia i święcenia kapłańskie
- 1927 r. - jako kleryk, rozpoczął
studia filozofii i teologii na Uniwersytecie Wrocławskim;
- 29 XII 1931 r. - otrzymał we Wrocławiu
święcenia diakonatu;
- 1 I 1932 r. - wyświęcony na kapłana przez
kardynała Adolfa Bertrama w katedrze wrocławskiej dla Ziemi Kłodzkiej -
Hrabstwa Kłodzkiego (tzn. pruskiej części archidiecezji praskiej; w 1933 r.
124 507 mieszkańców, w tym 107 228 katolików, 13.501 protestantów i 194
Żydów);
- 1 II 1932 r. - Mszę świętą prymicyjną
celebrował w skromny sposób w kaplicy Sióstr Służebnic Najświętszego Serca
Pana Jezusa w Długopolu-Zdroju (ok. 500 mieszkańców k/Bystrzycy Kłodzkiej, a
24 km od Kłodzka). Na obrazku prymicyjnym umieścił motto: „Chrystus nasz
baranek paschalny został zabity. Alleluja!".
Posługa kapłańska
Jest prawdą oczywistą, że trynitarną jedność Kościoła,
jego wspólnotę i przyszłość buduje się siłą tych, którzy mają głębokie
korzenie i żyją czystą pełnią wiary (kard. J. Ratzinger). Ksiądz
Hirschfelder w duchu heroicznej wiary pojmował kapłaństwo jako głęboki
związek z Chrystusem. W następstwie czego bezgranicznie wierzył w miłość
kochającego Boga Ojca i stał się bojownikiem Boga z bezbożną ideologią. Ks.
Hirschfelder, podobnie jak wielcy herosi ducha narodu niemieckiego (Edith
Stein OCD, Alfred Delp SJ, Dietrich Bonhoeffer), siły oporu czerpał z
głębokiej dziecięcej wiary. W konsekwencji, w swej posłudze, duchową moc
czerpał zarówno z żywej, osobowej przyjaźni z Chrystusem, jak też z wielu
aprobowanych przez Kościół katolicki stowarzyszeń, a także ze zdrowej
pobożności ludowej związanej z krzyżami i kapliczkami przydrożnymi.
Będąc członkiem wspólnoty księży należących do
międzynarodowego katolickiego Ruchu Szensztackiego (założony w 1914 r. przez
o. Józefa Kentenicha), korzystał z jego duchowości, która ma charakter
maryjny, pedagogiczny i apostolski. Ponadto był on duchowym asystentem, a
Bystrzycy Kłodzkiej nawet prezesem międzynarodowego stowarzyszenia
robotników, nazywanym „Rodziną Kolpinga" (w trosce o godne życie czeladników
i robotników założył je w 1841r. ks. Adolph Kolping [1813-1865]).
Nie możemy też wykluczyć, że pozostawał w kontakcie
albo szukał religijnych wzorców i inspiracji w duchowości redemptorystów,
posługujących ofiarnie w sanktuarium maryjnym w Bardzie Śl. od 1900 r. (nb.
w jego aktach zachował się pośmiertny obrazek wybitnego czermnieńskiego
redemptorysty Franza Xawerego Franza (11 XII 1864 - 13 III 1926). Świadczyć
o tym może rzadko spotykana forma jego podpisu ze stycznia 1937 r.: „Kapłan
Gerhard Majella Hirschfelder.
Z braku faktów, jedynie na zasadzie hipotezy, możemy
się domyślać, że albo matka ks. Gerharda miała pewne dylematy lub problemy
związane z jego urodzeniem, albo w szczególny sposób przeżyła misje
prowadzone przez redemptorystów, podczas których zaprezentowano postać tego
świętego. Wielce wymownym jest jednak fakt, że Gerhard nie tylko w pełni
zaakceptował wybór imienia chrzestnego dokonany przez matkę, ale co więcej,
jako prezbiter z pięcioletnim stażem nadal z predylekcją używa rozszerzonej
formy identyfikacji swego imienia (pierwszego z trzech) - „Gerhard Majella".
Warto tu podkreślić, że św. Gerhard Majella posługiwał się nie tylko
szeregiem darów właściwym mistykom, ale także pielęgnował typowy dla
charyzmatu św. Alfonsa Liguori radykalizm ewangeliczny. Zmarł na gruźlicę w
wieku niespełna 30 lat. W charakterze testamentu pozostawił na drzwiach
swojej celi karteczkę - swoje credo i świadectwo: „Tutaj spełnia się Wolę
Bożą, tak jak chce Bóg i jak długo będzie chciał".
Życie i działalność ks. Gerharda Hirschfeldera
można podzielić na trzy etapy. Pierwszy etap jego kapłańskiej posługi to
siedmioletnia praca w charakterze wikarego w parafii w Czermnej. Drugi etap
to trzyletni okres pracy również w charakterze wikarego w parafii św.
Michała w Bystrzycy Kłodzkiej (u boku ks. proboszcza Piusa Junga w latach
1910-1940 i jego następcy Adolfa Langera proboszcza do 1946) pełnienie
obowiązków duszpasterza młodzieży hrabstwa kłodzkiego. Trzecim etapem życia
księdza jest aresztowanie, pobyt w więzieniu kłodzkim i wiedeńskim, a
wreszcie w obozie koncentracyjnym w KL Dachau.
Od l kwietnia 1932 do lutego 1939 r., przez 7 lat,
zajmując się duszpasterstwem dzieci i młodzieży, posługiwał u boku
proboszcza Augustina Hauffena (3VI 1885-11 IX 1939) jako wikariusz w Kudowie
Zdroju-Czermnej (w 1933 r. jeśli w pobliskim kurorcie w Kudowie żyło l 855
osób, to jedynie Czermną zamieszkiwało 2 041 osób, a cała parafia liczyła
sześć wiosek zamieszkałych przez ponad 4 400 wiernych). Na terenie parafii
działało wiele stowarzyszeń o charakterze
sportowym („Sportclub Preu en 23", z sekcją piłkarską i gimnastyczną; klub
narciarski „Rauhreif" oraz Militär-Verein),jak i społeczno-kulturalnym
(ochotnicza straż pożarna, grupa teatralna, Kolpingfamilie i Jungkolping).
Bezpośrednio przy kościele parafialnym działały: chór kościelny, Kongregacja
Maryjna, Związek Katolickich Kobiet i stowarzyszenie młodzieży (to ostatnie
zostało zakazane z chwilą powstania Hitlerjugend).
Neoprezbiter Gerhard Hirschfelder, prezentując w tym
środowisku świetlane świadectwo życia według Ewangelii i bezkompromisową
postawę moralną, stał się niewygodnym dla miejscowych liderów NSDAP. Pomimo,
iż ze Słonego, będącego częścią parafii św. Bartłomieja w Czermnej, wywodził
się Paul Skoda (29 VI 1901-20 IV 1945; szewc z zawodu) polityk NSDAP, to
jednak pierwszoplanowym przeciwnikiem ideologicznym i głównym sprawcą
prześladowania ks. Gerharda przez Gestapo, stał się miejscowy przewodniczący
NSDAP Arno Rogard (pierwotne nazwisko: Rogowski). Byt to niewierzący
nauczyciel, czynny zarówno w Czermnej, jak też w ewangelickiej szkole w
Kudowie-Zdroju. Mieszkał, podobnie jak jego brat Arwed Rogowski), pod dawnym
numerem 5 (wcześniej - Haus „Lydka", a za jego czasów - Haus „Rogard"); po
lewej stronie, głównej drogi prowadzącej z Kudowy-Zdroju do Czermnej.
Aktualnie dom ten nie istnieje, ale przed wojną był to piąty z kolei budynek
licząc od willi „Diana"- klasztoru Sióstr Służebniczek NMP.
Ks. Gerhard Hirschfelder w ewangelicznym duchu
wychowywał młodzież, a jego nauki cieszyły się dużym zainteresowaniem wśród
młodych ludzi. Wielką radość i satysfakcję sprawiała mu formacja
liturgicznej służby ołtarza poprzez - tzw. zbiórki ministranckie (latem w
ogrodzie parafialnym). Na różne sposoby próbowano go zastraszać: jego
kazania były ostentacyjnie notowane, wzywano go na przesłuchania.
Kilkakrotnie został nawet pobity przez faszystowskich bojówkarzy.
W kazaniach otwarcie występował przeciw nazistom.
Rozwijał katolickie organizacje młodzieżowe, które miały zapobiec szerzeniu
się ideologii narodowosocjalistyczneJ. Wokół wartości chrześcijańskich
gromadził nie tylko młodzież z Czermnej, ale i z pozostałych pięciu
filialnych wiosek.
16 lutego 1939 r., na skutek nazistowskiego
prześladowania, w nurtach Nysy Kłodzkiej, zginęła matka księdza
Hirschfeldera Maria (13 XII 1881; przeżyła zaledwie 54 lata), którą pochował
osobiście, bowiem z powodu szantażów i nacisków, nikt inny nie chciał tego
uczynić.
W latach 1936-1940 - duszpasterz młodzieży
dekanatu kłodzkiego (Hrabstwa Kłodzkiego) z nominacji prałata Franza
Ditterta, wikariusza generalnego Kłodzkiego Hrabstwa (1921-1937).
Od lutego 1939-1941 - przez niespełna 3 lata
posługiwał, jako starszy wikariusz w Bystrzycy Kłodzkiej (miało mu zapewnić
większe bezpieczeństwo wobec nasilających się szykan ze strony faszystów).
W swoim działaniu pozostawał konsekwentny,
niezłomny i nieustraszony. W sytuacji usunięcia nauki religii ze szkól i
gimnazjów, dla dzieci szkolnych, zajęcia prowadził w kościele, a młodzież
zapraszał na tzw. „godziny wiary".
8 VI 1941 - zorganizował pielgrzymki do
Wambierzyc i na Marię Śnieżną, w których uczestniczyło po kilka tysięcy
młodych ludzi z całej Ziemi Kłodzkiej. W dniu 8 czerwca odbyła się ostatnia
wielka pielgrzymka do Wambierzyc, w której pomimo odbywających się
równocześnie młodzieżowych ćwiczeń militarnych, udział wzięło aż
2 300 dziewcząt i chłopców. Ks. Gerhard celebrował Eucharystię i wygłosił
kazanie.
Radykalne represje ze strony narodowego socjalizmu III
Rzeszy
Wychowujący młodzież w duchu chrześcijańskim, z powodu
swoich antynazistowskich poglądów i postaw był ustawicznie śledzony,
podsłuchiwany, oskarżany Jako wróg narodu i jej wodza, wielokrotnie
przesłuchiwany przez Gestapo. Przywódcy partii nazistowskiej zarzucali mu,
że odciąga młodzież od organizacji partyjnych „Hitler Jugend" i „Bund
Deutscher Mädchen"; ostrzegano go, grożono mu, a nawet zamieniano groźby w
czyn; zastosowano wobec niego taktykę
podsłuchiwania kazań i przekazywania ich treści odpowiednim władzom. Na
polecenie nazistowskich władz bojówkarze „Hitler Jugend" dokonali kilku
aktów profanacji małej architektury sakralnej (m.in. krzyża przy drodze do
wsi Wyszki; 5 km na płd. od miasta i kapliczki Maryi ukoronowanej), które do
głębi duszy poruszyły katolicką społeczność Bystrzycy Kłodzkiej. W kazaniu
wygłoszonym w niedzielę, pięć dni po tych gorszących wydarzeniach, ks.
Gerhard Hirschfelder powiedział: „Kto z serc młodzieży wyrywa wiarę w
Chrystusa - jest przestępcą”.
1 VIII 1941 r. - zaaresztowany w piątek, w
Bystrzycy Kłodzkiej (ul Starościńska, 1-szy dom po lewej stronie), gdzie
prowadził dla młodzieży tzw. godzinę wiary.
Od l VIII 1941do 15 XII 1941 - bez
oficjalnego aktu oskarżenia, bez procesu sądowego i formalnego wyroku
pozostawał w kłodzkim więzieniu przy ulicy Bohaterów Getta 16 (ponad cztery
miesiące, nb. to tutaj napisał często później publikowane rozważania drogi
krzyżowej). W tym okresie m.in. z korespondencji ks. Gerharda ujawnia się
kwestia choroby serca.
O niegasnącym duchu pasterskiej miłości księdza
Gerharda świadczy m.in. fakt, że to tutaj spisywał efekty swych studiów i
medytacji - komentarze do wybranych słów św. Pawła Apostoła Narodów, które
podkreślały gotowość oddania swego życia. W kłodzkim więzieniu napisał
również m.in.: „Ja też jestem przez Ciebie wybrany, aby cierpieć. Panie
dziękuję Ci za to" oraz „Świat nie jest w stanie dostrzec nasze prawdziwe
bogactwa duchowe... i tak chrześcijanin, a zwłaszcza kapłan, który jest
zawsze człowiekiem radosnym, ponieważ Chrystusa, dla którego żyjemy, nie
można zabić ani unicestwić". Samorzutnie realizował ambitny program duchowy
„Duc In altum". W chwili potęgującego się zagrożenia umacniał, najważniejszą
relację - wewnętrzna jedność z Chrystusem i dzięki temu stawał się „twierdzą
wewnętrzną" (św. Teresa z Avila). Nota bene, w analogiczny duchowy sposób
zareagował inny niemiecki przeciwnik nacjonalizmu i członek kreisauskiego
kręgu bojowników w Krzyżowej koło Świdnicy, niemiecki jezuita Alfred Delp
(15 IX 1907 - 2 II 1945).
Transport do KL Dachau - 14 dni
15 XII 1941 r. - został bez sądu
wywieziony do KL Dachau, ale w międzyczasie był przetrzymywany m.in. w
więzieniu wiedeńskim (tu przeżył wigilię Bożego Narodzenia).
Opuszczając Kłodzko ks. Hirschfelder był piątą z
kolei osobą umieszczoną w jednoosobowej celi wagonu więziennego. Był tam
m.in. pewien niemiecki oficer w randze kapitana, który za ciężkie
przewinienia został zdegradowany i dodatkowo otrzymał trzy miesiące
ciężkiego obozu. Transport trwał 14 dni, a ponieważ cela była bardzo ciasna,
więźniowie większość czas musieli spędzać na stojąco. Natomiast wigilię
Świąt Bożego Narodzenia przeżyli oni w więzieniu wiedeńskim. Ks.
Hirschfelder opowiadał współwięźniom o tajemnicy narodzin Chrystusa. Po
latach ów wojskowy zaświadczył ks. proboszczowi Langerowi, że nigdy w życiu
nie słyszał, aby ktoś w podobny sposób mówił o tej wielkiej tajemnicy,
związanej z przyjściem na świat Zbawiciela.
Pobyt w KL Dachau
27 XII 1941r. - na okres niespełna
ośmiu miesięcy został osadzony w obozie koncentracyjnym w KL Dachau
(Bawaria). Na liście rzymsko-katolickich księży figuruje on pod numerem 841,
a jako więzień KL Dachau po numerem 28972. Odtąd niezłomna wiara w Bożą
Miłość (Opatrzność Bożą) i świadoma, pozbawiona lęku, trosk, modlitwa i
posługa innym będą dominantą jego przemyśleń i listów.
- pierwsze trzy miesiące - pobyt w bloku nr 30 (dla
księży polskich), o zaostrzonym reżimie, jest to bardzo wymowny fakt!
- 24 III 1942 - pobyt w bloku nr 26, dla księży
niemieckich (z kaplicą i oficjalnie sprawowaną liturgią).
Śmierć:
Ksiądz Hirschfelder był wysokiego
wzrostu i szczupłej budowy ciała. Nieludzkie i wyjątkowo twarde realia
obozowego życia w KL Dachau ciężko nadwyrężyły jego zdrowie i jego od lat
chore serce, 1 VIII 1942 r. zmarł w obozowym lazarecie, gdzie z powodu
skrajnego wyczerpania i niedożywienia, niewydolności krążenia i w końcu
zapadł na zapalenie płuc. Odszedł do Pana w młodym wieku, mając niespełna 36
lat i 10 lat kapłaństwa. W 1942 r. pochowany w Kudowie Zdroju-Czermnej;
wieczny odpoczynek znalazł na cmentarzu w Czermnej, w alei obok kościoła.
Jako duszpasterz młodzieży był i jest,
nieskazitelnym wzorem twórczej i wiernej przyjaźni z Chrystusem.
źródło: Świdnickie Wiadomości Kościelne, Rok VII (2010) nr 2 (26), s.
255-262.
KS. TADEUSZ FITYCH
ZWIERCIADŁO l NIEBO DUSZY
KS. GERHARDA HIRSCHFELDERA (1907-1942)
DRUGIEGO MĘCZENNIKA ZIEMI KŁODZKIEJ
W związku ze zbliżającym się dniem 19 września br.
(dzień beatyfikacji) - pragniemy bliżej poznać wybitną postać mieszkańca
Ziemi Kłodzkiej, „śląskiego Cromlecha - „krainy Pana Boga i Maryi", z
wieloma sanktuariami maryjnymi, ścieżkami pątniczymi i ponad 5000 obiektów
małej architektury sakralnej. Jest nim
Gerhard Hirschfelder, urodzony jako nieślubne dziecko w Kłodzku w 1907 r.,
który jednak w 1932 r. został księdzem, a więc na krótko przed rokiem 1933.
Wówczas w wyniku wyborów do Reichstagu, hitlerowska NSDAP przejęła władzę w
Niemczech i wprowadziła totalitarne rządy, a przeważająca większość
mieszkańców Ziemi Kłodzkiej jednak głosowała na tę partię. W 1933 r.
Hrabstwo Kłodzkie miało 124 507 mieszkańców. W tej liczbie było 109 867
katolików; 13 501 protestantów; 94 przedstawicieli innych religii oraz 194
Żydów.
Jako kapłan i odpowiedzialny za młodzież Hrabstwa
Kłodzkiego, przez cały okres dziewięcioletniej posługi (7 lat w
Kudowie-Czermnej i ponad dwa lata w Bystrzycy Kłodzkiej), w kazaniach
głoszonych nie tylko dla młodzieży, występował przeciwko nazizmowi. Co
więcej, bezpośrednią przyczyną jego aresztowania, bez jakiegokolwiek wyroku
sądowego, stały się jego zdecydowane wypowiedzi broniące chrześcijańskiej
wiary, ludowej pobożności (krzyże i kapliczki przydrożne) oraz godności
młodzieży.
W niniejszym artykule pragniemy zatrzymać się głównie
nad zmaganiem o wiarę oraz nad procesem duchowego dojrzewania księdza
Hirschfeldera podczas jego dwunastu miesięcy odosobnienia, najpierw w
więzieniach, a ostatecznie w KL Dachau.
1. Dorastanie do kultury nieba w kłodzkim więzieniu
Z chwilą uwięzienia, zaczął się w ostatni
etap życia księdza Hirschfeldera. Przybliżają go relacje ks. proboszcza
Langera, pani Schumacher i prałata Günthera. Obok poznania ważnych motywów i
zewnętrznych okoliczności uwięzienia oraz izolacji, znacznie istotniejszym
jest dla nas odkrycie, dążeń i stanu ducha ks. Gerharda.
W jego więziennych zapiskach odkrywamy istotne
wyznanie, które stało się m.in. modlitwą wprowadzającą do medytacyjnych
tekstów autorskiej Drogi Krzyżowej. Czytamy tam: „Także Ja zostałem przez
Ciebie wybrany do cierpienia. Panie, dziękuję Ci za to. Ponieważ jest to Twą
wolą, chcę trwać na miejscu cierpienia jak długo zechcesz. Chcę czuwać Jak
wierny strażnik z wielką odwagą, chcę modlić się wraz z Tobą: «Panie, odsuń
ode mnie ten kielich, jednak niech się dzieje nie moja, lecz Twoja wola!».
Do tego zadania czuwania chcę brać siłę z Twojej drogi krzyżowej. Panie,
umocnij swą odwagą mnie i wszystkich dźwigających krzyż".
Zatrzymując się przy poszczególnych stacjach,
przybliżymy w skrócie prośby księdza Hirschfeldera o sprawności moralne na
miarę Jezusa i Maryi. Oto one: Stacja I - „Chryste, daj mi też taką
odwagę, abym w każdym cierpieniu mówił tak, jak Ty!". Stacja II -
„Naucz mnie nie załamywać się kiedy i mnie krzyż będzie przygniatał.
Naśladować Ciebie nie znaczy jedynie wziąć krzyż na swoje ramiona, ale go
również odważnie nieść. Panie, dopomóż mi Twoją łaską!". Stacja III -
„Panie, daj nam niezłomną wolę do niesienia krzyża, abyśmy po upadku znowu
mogli powstać!". STACJA IV - „To my potrzebujemy, niosąc krzyż, czuć
się Jej obecnością pocieszeni. Matko Niebieska bądź przy mnie, kiedy włożą
krzyż na moje ramiona!". Stacja V - „Matko, daj mi żywiołowy przypływ
mocy i bardzo silną wolę, żebym Cię nie zawiódł, lecz jako prawdziwy
chrześcijanin pomógł nieść krzyż Zbawicielowi!". Stacja VI -
„Chryste, pomóż mi nie tracić odwagi w dźwiganiu krzyża! Najpiękniejszą
zapłatą będzie dla mnie ratowanie cierpiących ludzkich dusz. Wynagrodź
również wszystkim tym, którzy poprzez modlitwę, oraz uczynki miłosierdzia
pomagają mi w niesieniu krzyża!". Stacja VII - „Pomoc ludzka na nic
się nie zdaje Jeżeli Bóg nie pomoże. Dlatego błagam Cię, Zbawicielu niosący
krzyż, pomóż mi! Inaczej załamię się i odrzucę Twój krzyż. A przecież od
chwili niesienia krzyża przez Ciebie nie ma żadnego cierpiącego bez Twojej
pomocy". Stacja VIII - „Na Twojej Drodze Krzyżowej troszczysz się,
Chryste, o innych cierpiących. Tak samo muszę i ja, Twój naśladowca,
zupełnie bezinteresownie pamiętać w moim cierpieniu o wszystkich tych,
którzy jeszcze więcej cierpią niż ja. Panie, zmiłuj się nad nimi, udziel
także pociechy i pomocy tym, którzy jej potrzebują!". Stacja IX -
„Zdaje się, że opuściły Cię wszystkie siły. Jednak chcesz swoją ofiarę
wypełnić do końca, a nam w ten sposób okazać jeszcze większą miłość. Panie,
uczyń mnie zawsze gotowym z miłości ku Tobie i ludziom jeszcze więcej
cierpieć, jeżeli taka Twoja wola". Stacja X - „Obnażają Cię z szat.
Jednak Twojej godności Syna Bożego i Wybawiciela, Twojej królewskiej
godności nikt Ci zabrać nie może, nawet jeżeli obnażony umierasz pośród
przestępców. Panie, jeśli i mnie pozbawią zewnętrznej godności, pozostanę
przecież dzieckiem Bożym, bojownikiem Bożym, kapłanem Bożym! Tego nikt mi
zabrać nie może!". Stacja XI - „Krzyż ma stać się Twoim łożem
śmierci, od którego nie możesz się uwolnić, aż oddasz Twoją duszę w ręce
Ojca Niebieskiego. Tak i my chrześcijanie, a szczególnie my kapłani,
jesteśmy mniej lub więcej przywiązani do krzyża. Dozwól mi pamiętać o tym w
chwilach, kiedy przyjdą nowe cierpienia i dodaj mi odwagi wytrwać pod
krzyżem!". Stacja XII - „Mogłeś prędzej śmierć przywołać. Chciałeś
nam jednak okazać Twą miłość do końca. Dozwól również mi wytrwać w
cierpieniach do końca, dopóki mnie Ojciec od nich nie uwolni! Dopiero wtedy
moje cierpienie stanie się radością dla Ciebie, będzie prawdziwą pokutą za
moje grzechy oraz ekspiacją za grzechy innych ludzi. Panie, daj mi siłę i
mocną wolę wytrwać aż do końca!". Stacja XIII - „Matko Boża. Pomóż i
mi wytrwać pod krzyżem, nie opuszczaj mnie, kiedy nadejdzie godzina mojej
śmierci. Matko Bolesna, uczyń mnie odważnym znosić każde cierpienie, pomóż
mi w dźwiganiu krzyża!". Stacja XIV - „Wkrótce jednak powstaniesz z
grobu jako Zwycięzca. Zbawicielu, pozwól mi ciągle jako pociechę odczuwać,
że po każdym cierpieniu nastąpi radość, a po każdym upokorzeniu wywyższenie!
Uczyń mnie odważnym znieść wszystko!".
W liście pisanym z więzienia do swoich krewnych czytamy m.in.
(14 XII 1941 r.): „Wasze modlitwy są dla mnie cenniejsze. Martwię się bardzo
stanem zdrowia wuja. [...] Wczoraj, w dzień urodzin mojej kochanej mamy,
podarowałem jej zamiast ofiary Mszy świętej moją codzienną ofiarę. Mocno
wierzę, że nasi kochani zmarli nas nie opuszczają. [...] Z punktu widzenia
wieczności każde ziemskie cierpienie wygląda całkiem inaczej. Próbuję i ja
być gotowym na mój los i znosić go po chrześcijańsku. Wyjeżdżam stąd, dokąd
nie wiem. Nie bójcie się, Bóg mnie nie opuści, jestem tego pewien. Będę
ciągle próbował wiernie wypełnić mój obowiązek, tak przejdę przez ten
mroczny czas. Myślcie często o pełnych pocieszenia słowach naszej liturgii
adwentu, dały mi już one wiele odwagi. Także i ja będę pięknie świętował
Boże Narodzenie, ponieważ Chrystus żyje we mnie i mnie umacnia. Do szybkiego
zobaczenia!".
Obok autorskiej medytacji Drogi Krzyżowej, od 18
listopada 1941 r. ks. Hirschfelder, z myślą od swej misji, rozpoczął
redagowanie notatek osobistego studium teologii biblijnej na temat
„Kapłaństwa św. Pawła - Apostoła Narodów". Na treść tego nieskończonego
studium, składają się, modlitwy i przemyślenia, które ukazują jego głębię
duszy i tożsamość. Tematy osobiście sformułowanych rozmyślań to m.in.:
modlitwa kapłana; praca kapłana; samoświadomość; Posłaniec Chrystusa; Kapłan
i cierpienie; Zaufanie Bogu; Życie Słowem Bożym; Nieużyteczność;
Umartwienie; Pawłowe cytaty - wyznania; Postawa wobec świata;
„Przede wszystkim miejcie miłość do powierzonej wam wspólnoty...
2. Postawy i myśli formułowane w KL Dachau
Z KL Dachau (Bawaria) - prototypowego obozu
cywilizacji śmierci, w przeciągu miesiąca więźniowie mogli wysłać dwa listy
i tyle samo ich otrzymać (wszystkie były cenzurowane i poddane szczegółowym
dyrektywom. We wszystkim listach ks. Hirschfeldera znajdujemy wyraz
głębokiego pokoju duszy i bezgranicznego zaufania
Bożej Miłości: „Ich vertraue auf die göttliche Vorsehung, die uns täglich
ihre Hilfe zeigt, wenn man sich ihr ganz anvertraut". Obóz koncentracyjny
stanowił ostatni etap jego dojrzewania ku pełni człowieczeństwa i świętości.
Odkrywamy to podejmując uważną lekturę chociażby poniżej zestawionych
fragmentów jego listów. Etap ten zapoczątkował prawie 3-miesięczny pobyt w
bloku 30., tzn. w środowisku polskich księży (o zaostrzonym rygorze).
Oto wybrane fragmenty jego listów z okresu 22 II 1942 -
26 VII 1942: „Z mocną wiarą w Bożą pomoc, którą Bóg daje Wam i nam tutaj [w
KL Dachau, Bl. 30], pozdrawia Was bardzo serdecznie Wasz Gerhard". (G.H.: KL
Dachau, 3K 22 II 1942; MZK-s. 64).
„Myślę o Was [o wujostwie] ze sto razy dziennie. Proszę
Was o modlitwę do św. Józefa, któremu szczególnie ufam. Jak sobie radzicie z
ogromem pracy w konfesjonale? Pomagam Wam modlitwą i ofiarą mszy św.". (G.H.:
KL Dachau 5 III 1942; MZK-s. 64-65).
„Tobie [Adolfie, kuzynie]. Rodzinie i całej parafii
życzę pełnych łask Świąt Wielkanocnych z pełnią radości z liturgii Wielkiego
tygodnia, za którą bardzo tęsknię". (G.H.: KL Dachau 23 III 1942; MZK-s.
65).
„24 marca przeniesiono mnie [do bloku 26 KL Dachau]
teraz, od dwudziestego piątego, mogę codziennie być obecny na Mszy świętej,
a w tych dniach również we wspaniałej liturgii Wielkiego Tygodnia. Nawet nie
możecie sobie wyobrazić, jaki to dla mnie powód do prawdziwej radości. Przez
to staję się mocniejszym jako naśladowca Chrystusa, wobec wyzwań, jakie
stawiają nam Bóg i ludzie. Dlatego te Święta Wielkanocne z pewnością są dla
mnie wartościowsze, nie zapomnę tego do końca życia". (G.H.: KL Dachau, 5 IV
1942; MZK-s. 66).
„Czy mamy już nowego biskupa? Jeśli tak, podaj mi jego
imię i nazwisko, żebym go wspomniał podczas modlitwy brewiarzowej „Z powodu
radości z życia, czerpanej z pięknej, mocnej duchowo wspólnoty parafialnej,
pozdrawiam najserdeczniej krewnych i znajomych, zwłaszcza Ciebie, w Zakrzu;
k. Kudowy-Zdroju i Bystrzycy Kłodzkiej, i proszę o dalszą pamięć. Wasz
bratanek, siostrzeniec,
kuzyn i oddany przyjaciel Gerhard". (G.H.: KL Dachau, 5 IV 1942; MZK-s. 66).
„Jeszcze czerpię ducha z radości pięknie przeżytych
błogosławionych Świąt Wielkiej Nocy, do czego bardzo przyczyniliście się Wy,
drogim listem wielkanocnym. Serdeczne dzięki za to wszystko [...]. Piękne
liturgiczne pieśni świąteczne, jak również trafne uroczyste słowa
wielkanocne w naszej kochanej kaplicy, [urządzonej w bloku 26 KL Dachau]
łagodziły nam ból z powodu oddalenia od Ojczyzny. Wprawdzie teraz właśnie
myślę o dzieciach pierwszokomunijnych, które dane jest wam przygotowywać,
często wspominam ich rodziców i was (G.H.: KL Dachau, 19 IV 1942; MZK-s.
66).
„Zawsze ze szczególną radością czytam o waszym, i
waszych ukochanych dobrym zdrowiu. O mnie również nie musicie się martwić. Z
pomocą Bożą wiedzie mi się doprawdy wciąż nieźle. Nie troszcz się kochany
Wujku, o Huberta. Sam Bóg kieruje nasze życie ku najlepszemu dla nas dobru,
a nasza modlitwa mu pomaga"(G.H. - Dachau, 1 V 1942; MZK-s. 67).
„Po miesiącu maju oczekuję dużo radości, przez modlitwę
do Matki Bożej i majówki, które może będą się odbywać. Okres Świąt
Wielkanocnych i prawdziwy kult świętej Królowej przysparzają sił, by
przetrzymać trudności." (G.H.: KL Dachau, 1 V 1942; MZK-s. 67).
„Najlepsze życzenia z okazji zbliżających się Zielonych
Świąt - tak chciałbym zacząć ten list do Was, ponieważ także Wy
potrzebujecie daru łaski Bożej, by wytrwać w ufności Bogu i stawać się
silniejszym przez zawirowania czasu do wypełnienia zadań chrześcijan.
Pamiętajcie, proszę, ciągle o mnie w modlitwie, tak jak i ja Was nie
zapominam." (G.H.: KL Dachau, 16 V 1942; MZK-s. 68).
„W świętej wspólnocie łaski czujemy się tu bardzo silni
[...], aby nadal wypowiadać nasze «Tak, Ojcze», nawet gdy czasem jest to
bardzo trudne. Ale to wszystko, stanowi jedynie drobne godziny ćwiczeń, żeby
dojrzeć do wszystkiego, czego Bóg od nas wymaga. A przecież w końcu to ono
jest najcenniejsze, dzięki temu służymy Bogu najlepiej". (G.H.: KL Dachau,
12 VII 1942; MZK-s. 71-72).
„Musimy teraz wszyscy spróbować, by w tych trudnych
czasach dostrzec Wolę Bożą i to przetrzymać. Pismo Święte i liturgia
ogromnie nam w tym pomagają, musimy tylko żyć jak dzieci naszego
Niebieskiego Ojca, który nie opuści nikogo, kto się do niego w trosce
ucieka". (G.H.: KL Dachau, 12 VII 1942; MZK-s. 72). „Chciałbym Cię [...]
pocieszyć myślą, że nasze modlitwy za siebie nie są bezowocne, a mój stan
zdrowia dzięki Bożej opiece nadal jest zadowalający. Chcemy tu czekać na
Wolę Bożą i pewnie odpowiedzieć na nią - «Tak». On będzie dobrze czynić i
wynagrodzi nasze ofiary. Krzyż, który musi nosić rodzina Kinners mocno
dotknął także i mnie, ale nasza ufna modlitwa do «Maryi - Uzdrowienia
Chorych», również i tutaj pomoże". (G.H.: KL Dachau, 26 VII 1942; MZK-s.
72).
„Trzeba w końcu nauczyć się być samemu i
odizolowanym od kochanych osób. Tęsknota za wiecznością powinna rosnąć coraz
bardziej. Ale czymże jest cały świat wobec wspaniałości Nieba, gdzie nie ma
cierpienia, tylko miłość bez nienawiści. Jakże nas przez to pociesza nasza
kochana religia, z wiarą w życie wieczne, i to w tak ciężkich czasach jak ta
wojna". (G.H.: KL Dachau, 26 VII 1942; MZK-s. 73).
„Siły czerpię z zaufania w Bożą Opatrzność. Tak
spoglądamy w przyszłość. Kapłan jest pewien, że mamy Jego bezgraniczną
miłość". (G.H.: KL Dachau, 26 VII 1942; MZK-s. 73).
Zamiast zakończenia
Przybliżyliśmy fundamenty duchowego
zwycięstwa ks. Gerharda Hirschfeldera na bazie autentycznej wiary i
heroicznej miłości. Obronił on swoją wolność, a siebie uczynił darem dla
innych. Jego wielką przyjaźń z Panem Jezusem, czyli dojrzałość
chrześcijańską, możemy opisać w czterech kategoriach będących zrealizowanym
słowem Pisma Świętego i Ojców Kościoła:
a) „z wami jestem chrześcijaninem, dla was jestem
kapłanem - ikoną Chrystusa" (św. Augustyn).
b) „Błogosławiony mąż, który pokłada ufność w
Panu, i Pan jest Jego nadzieją. Jest on podobny do drzewa zasadzonego nad
wodą, co swe korzenie puszcza ku strumieniowi; nie obawia się, skoro
przyjdzie upał, bo utrzyma zielone liście; także w roku posuchy nie doznaje
niepokoju i nie przestaje wydawać owoców" (Jr 17,7-8).
c) „Cieszcie się, im bardziej jesteście
uczestnikami cierpień Chrystusowych, abyście się cieszyli i radowali przy
objawieniu się Jego chwały. Błogosławieni [jesteście], jeżeli złorzeczą wam
z powodu imienia Chrystusa, albowiem Duch chwały, Boży Duch na was spoczywa"
(1P 4, 13-14).
d) „Dla mnie bowiem żyć, to Chrystus, a umrzeć -
to zysk" (Flp 1,1).
Niegasnącą aktualność takiej postawy, będącej
rdzeniem cywilizacji miłości oraz chrześcijańskiego świadectwa widzieliśmy
zarówno w życiu i nauczaniu błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszki, jak też
ostatnich papieży. Za pilną potrzebą nowej ewangelizacji tego typu,
przemawia zarówno fakt realnego zagrożenia rodziny ludzkiej przez
cywilizację śmierci przenikającą niemalże wszystkie dziedziny ludzkiego
życia, jak też tożsamość chrześcijańska i misja Kościoła.
Benedykt XVI w swych wystąpieniach, z racji roku
kapłańskiego, jak też przy udzielaniu sakramentu kapłaństwa i spotkaniach z
neoprezbiterami, z mocą nauczał, aby kapłani zawsze byli wiernymi uczniami
Pana, odważnymi głosicielami Słowa Bożego i szafarzami Jego zbawczych darów.
Papież akcentował, że święcenia kapłańskie ukazują bliskość Boga wobec ludzi
i gotowość tych, którzy ten sakrament przyjmują, do bycia narzędziami owej
bliskości dzięki miłości aż do końca wobec Boga i Kościoła. O tym
radykalizmie miłości mówi także ewangelia, gdy Piotr wyznaje w imieniu
pozostałych apostołów, że uważają swego Mistrza „za Mesjasza Bożego". „Jezus
w obliczu tego wyznania wiary ponawia wobec Piotra i innych uczniów wezwanie
do pójścia za Nim trudną drogą miłości, aż po Krzyż - mówił Ojciec Święty.
Także do nas, którzy możemy poznać Pana dzięki wierze w Jego Słowo i
Sakramenty, Jezus zwraca się z propozycją, by iść za Nim każdego dnia i
także nam przypomina, że aby być Jego uczniami, należy przyjąć moc Jego
Krzyża, szczyt dóbr i koronę nadziei".
Papież dodał, że wzięcie krzyża oznacza walkę z
grzechem będącym przeszkodą na drodze ku Bogu, przyjmowanie na co dzień woli
Bożej i pomnażanie wiary, zwłaszcza w obliczu problemów, trudności i
cierpień, a także prześladowań. Świadectwo temu dała m.in. św. Edyta Stein,
pisząc w 1938 r., że dopiero teraz, pośród prześladowań zrozumiała, co
znaczy być oblubienicą Chrystusa w znaku Krzyża: „Im większe mroki panują
wokół, tym bardziej mamy otwierać serce na światło płynące z wysoka".
„Także w dzisiejszych czasach jest wielu chrześcijan na
świecie, którzy ożywiani miłością do Boga przyjmują każdego dnia krzyż, czy
to w postaci codziennych doświadczeń, czy w formie zgotowanej przez ludzkie
barbarzyństwo, co czasem wymaga męstwa aż po najwyższą ofiarę - powiedział
Benedykt XVI. Niech Pan sprawi, by każdy z nas pokładał w Nim zawsze
niezachwianą nadzieję w pewności, że naśladując Go w niesieniu krzyża
dojdziemy wraz z Nim do światła Zmartwychwstania".